Jak zostać tłumaczem książek?

Tłumaczenie książek kusi, bo kojarzy się z pracą „z literaturą” i z tym szczególnym uczuciem, kiedy obcy tekst zaczyna brzmieć po polsku tak, jakby od początku był napisany właśnie w tym języku. W praktyce przekład literacki jest jednak jedną z najbardziej wymagających odmian tłumaczenia. Tu liczy się nie tylko sens, ale też rytm, styl, głos narratora, konsekwencja świata przedstawionego, a często również wyczucie epoki, realiów i języka potocznego. Do tego dochodzi tempo pracy rozłożone na tygodnie lub miesiące oraz cykl redakcji, korekt i konsultacji. Dlatego droga do debiutu wygląda inaczej niż w tłumaczeniach biznesowych czy urzędowych, ale da się ją ułożyć sensownie, krok po kroku.

W przekładzie literackim ważna jest świadomość, że tłumacz nie „przenosi słów”, tylko tworzy tekst, który ma działać na czytelniku równie mocno jak oryginał. To oznacza ciągłe decyzje: czy dialog ma być bardziej naturalny czy bardziej wierny, czy utrzymać archaiczny ton, czy lekko go ucywilizować, jak poprowadzić humor, jak oddać idiomy, jak rozwiązać problem powtarzalnych słów, które w polszczyźnie brzmią ciężej niż w języku źródłowym. Wydawnictwa rozliczają takie projekty zwykle nie „na strony książki”, tylko na arkusze – w prozie standardem jest arkusz autorski/wydawniczy liczony jako 40 000 znaków ze spacjami, co pozwala uczciwie porównywać objętość niezależnie od składu i formatu. Ta miara jest ważna też dla Ciebie, bo od niej zależy harmonogram pracy i realne tempo bo nie da się tłumaczyć literatury „na szybko” bez utraty jakości, a to jakość jest walutą, która buduje nazwisko.

Jeśli ktoś chce wejść w tłumaczenie książek, najpewniejszą inwestycją jest czytanie dużo, uważnie i z myśleniem o tym, jak zrobiono przekład. Porównywanie różnych tłumaczeń tego samego autora, wyłapywanie rozwiązań dialogowych, sprawdzanie, jak tłumacz rozwiązał gry słowne albo tempo narracji, daje lepszą lekcję niż dziesiątki ogólnych porad. Równolegle warto ćwiczyć na krótkich formach czyli na fragmentach prozy, opowiadaniach i tekstach publikowanych w czasopismach bo łatwiej wtedy domknąć cały proces od pierwszej wersji po redakcję własną i dopracowanie stylu.

Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury zwraca uwagę, że drogi debiutu bywają różne: projekty translatorskie jeszcze na studiach, współpraca z czasopismami literackimi, konkursy translatorskie, staże w wydawnictwach czy wysyłanie ofert do wybranych oficyn – to są realne, praktyczne „wejścia”, które w branży pojawiają się od lat. Kluczowe jest to, żeby budować warsztat na tekstach, które rozumiesz i które da się obronić stylistycznie, bo w literaturze sama poprawność językowa nie wystarcza.

Wydawnictwo nie szuka osoby, która „zna język”, tylko kogoś, kto dowiezie książkę w terminie i w jakości, którą da się redagować, a potem sprzedać czytelnikowi bez wstydu. W praktyce często wygrywa dobrze przygotowana próbka czyli krótki fragment, który pokazuje, że umiesz poprowadzić narrację po polsku, masz ucho do dialogów i czujesz rejestr języka. Warto też pamiętać o stronie prawnej bo tłumaczenie całej książki „na własną rękę” bez uzgodnień nie jest dobrym pomysłem, natomiast próbka na potrzeby rozmowy o współpracy jest czymś naturalnym w branży, o ile jest rozsądna objętościowo i przygotowana profesjonalnie. Pomaga również zorientowanie się, jakie wydawnictwa publikują interesujący Cię typ literatury, kto jest redaktorem prowadzącym dany nurt, a nawet jaki styl przekładu dominuje w ich katalogu. To nie jest „polowanie na adresy”, tylko dopasowanie się do realnego profilu oficyny i wtedy Twoja propozycja nie wygląda jak masowy mail, tylko jak oferta człowieka, który wie, gdzie i po co pisze.

Przekład książki to projekt, w którym ważne są nie tylko stawki, ale też terminy oddania, harmonogram zaliczek, zasady redakcji i to, co dzieje się z prawami do przekładu oraz wykorzystaniem tekstu w przyszłości. Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury udostępnia wzór umowy z komentarzem, który pokazuje, na jakie elementy warto zwracać uwagę przy podpisywaniu kontraktu z wydawcą.

Jeśli chodzi o wynagrodzenia, ostatnie zestawienia branżowe STL pokazują medianę stawek na poziomie 850 zł za arkusz autorski, przy czym rozkład jest dość szeroki, a stawki zależą od typu książki, wydawcy i poziomu trudności. To dobry punkt odniesienia nie po to, żeby „polować na jedną liczbę”, ale żeby realistycznie ocenić, ile pracy i czasu wymaga projekt oraz czy da się z tego budować stabilny plan zawodowy. W literaturze bardzo często wygrywa konsekwencja czyli kilka dobrze dowiezionych projektów, dobra współpraca z redakcją i jakość, która broni się w czytaniu, robią więcej niż agresywne szukanie zleceń.

Na koniec jedno praktyczne dopowiedzenie – nawet jeśli interesuje Cię przekład literacki, w codziennej pracy zawodowej tłumacza przydaje się szeroki kontakt z językiem – dokumenty, korespondencja, teksty specjalistyczne uczą precyzji, a precyzja w literaturze też jest potrzebna, tylko w bardziej „niewidzialnej” formie. A jeśli potrzebujesz profesjonalnego tłumaczenia z niemieckiego lub na niemiecki do celów urzędowych albo biznesowych, zapraszam do kontaktu i po krótkim wglądzie w materiał można szybko ustalić zakres, wycenę i termin.

Inne wpisy

Tłumacz Przysięgły Języka Niemieckiego

ul. Ignacego Chrzanowskiego 5/9a,

41-902 Bytom

Tel. +48 511 737 365,
e-mail: biuro@tlumacz-bytom.pl

Follow Us On :