Czy tłumacz przysięgły może odmówić tłumaczenia?

Wokół pracy tłumacza przysięgłego narosło sporo uproszczeń. Jedno z częstszych jest takie, że skoro ktoś ma uprawnienia, to musi przyjąć każde zlecenie, które do niego trafia. W praktyce nie wygląda to aż tak zero-jedynkowo. Są sytuacje, w których tłumacz przysięgły rzeczywiście może odmówić wykonania tłumaczenia, ale są też takie, w których jego swoboda jest wyraźnie ograniczona przez przepisy. I właśnie ten podział najlepiej znać, bo pozwala lepiej zrozumieć, kiedy odmowa jest czymś normalnym, a kiedy byłaby problematyczna.  

Najważniejsza zasada wynika wprost z ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego. Jeżeli tłumaczenie jest wykonywane na żądanie sądu, prokuratora, Policji albo organu administracji publicznej w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, tłumacz przysięgły co do zasady nie może odmówić jego wykonania. Ustawa przewiduje tylko wyjątek w postaci szczególnie ważnych przyczyn uzasadniających odmowę. To oznacza, że w sprawach „urzędowo zleconych” tłumacz nie ma takiej samej swobody jak przy zwykłym zleceniu od klienta prywatnego czy firmy.  

To rozróżnienie jest bardzo ważne, bo wiele osób miesza dwie zupełnie różne sytuacje. Co innego klient, który wysyła dokument do wyceny i pyta o termin, a co innego formalne żądanie organu publicznego. W tym drugim przypadku ustawa stawia tłumacza w innej pozycji i dlatego nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka.  

Poza sprawami urzędowo zlecanymi tłumacz przysięgły może odmówić wykonania tłumaczenia i w praktyce czasem powinien to zrobić. Dobrym przykładem jest sytuacja, w której dokument dotyczy bardzo specjalistycznej dziedziny, a tłumacz nie ma wystarczającej wiedzy albo terminologicznego przygotowania, żeby wykonać przekład rzetelnie. Kodeks zawodowy tłumacza przysięgłego wprost wskazuje, że tłumacz powinien odmówić tłumaczenia, jeżeli nie dysponuje odpowiednią wiedzą z danej dziedziny i nie zna związanej z nią terminologii albo nie ma realnej możliwości przygotowania się do takiego tłumaczenia w zbyt krótkim czasie.  

To akurat jest bardzo zdrowa zasada. Z perspektywy klienta lepiej dostać uczciwą informację, że dany tekst wymaga innej specjalizacji, niż pozornie „załatwić temat”, a później mieć problem z błędami w ważnym dokumencie. W tłumaczeniach przysięgłych nie chodzi przecież o to, żeby zrobić coś za wszelką cenę, tylko żeby zrobić to poprawnie i bezpiecznie.  

W praktyce przyczyna odmowy bardzo często nie jest spektakularna, tylko całkiem przyziemna. Dokument może być nieczytelny, niekompletny, źle sfotografowany albo przesłany w takiej jakości, że nie da się bezpiecznie odczytać danych. Może też być tak, że klient oczekuje wykonania bardzo trudnego tłumaczenia „na już”, a tłumacz wie, że w takim czasie nie będzie w stanie przygotować go na odpowiednim poziomie. W takich sytuacjach odmowa nie wynika z niechęci, tylko z odpowiedzialności zawodowej. Kodeks zawodowy wyraźnie wiąże możliwość odmowy właśnie z brakiem warunków do rzetelnego wykonania tłumaczenia.  

Warto też spojrzeć na to z drugiej strony. Dla klienta odmowa bywa irytująca, ale często jest po prostu uczciwa. Lepiej dowiedzieć się od razu, że dokument wymaga lepszego skanu, dłuższego terminu albo tłumacza z konkretnym doświadczeniem, niż odebrać przekład, który później okaże się problemem w urzędzie, sądzie czy przy podpisywaniu ważnej umowy.

Tak, przy zwykłych zleceniach od klienta prywatnego albo firmy tłumacz przysięgły ma znacznie większą swobodę decyzji niż przy zleceniu od sądu czy organu administracji. Może odmówić z powodu braku terminu, zbyt krótkiego czasu realizacji, nieczytelnego materiału albo dlatego, że temat wykracza poza jego specjalizację. Ustawa reguluje przede wszystkim sytuacje, w których tłumaczenie jest żądane przez określone organy publiczne. Poza tym obszarem obowiązuje już zwykła praktyka zawodowa i odpowiedzialność za przyjęcie tylko takich zleceń, które da się wykonać rzetelnie.  

To zresztą działa na korzyść klienta. Profesjonalny tłumacz nie powinien przyjmować wszystkiego „jak leci”, jeśli widzi, że nie jest to jego zakres albo warunki realizacji są po prostu złe. Właśnie takie podejście odróżnia fachową usługę od byle jakiego tłumaczenia robionego na szybko.

Sama odmowa nie jest niczym dziwnym, ale znaczenie ma jej powód. Jeżeli tłumacz jasno komunikuje, że problemem jest jakość dokumentu, brak czasu na rzetelne wykonanie zlecenia albo zbyt specjalistyczny charakter tekstu, to jest to normalne i uzasadnione. Co innego, gdy ktoś odmawia bez żadnego wyjaśnienia w sprawie, która z pozoru jest standardowa. Wtedy klient ma pełne prawo dopytać, z czego to wynika, albo po prostu zwrócić się do innego tłumacza.

Z mojego punktu widzenia jako tłumacza przysięgłego języka niemieckiego w Bytomiu najrozsądniejsze jest jedno – jeśli pojawiają się wątpliwości, lepiej powiedzieć o nich od razu niż udawać, że wszystko da się zrobić bez problemu. Przy dokumentach urzędowych, samochodowych, umowach czy zaświadczeniach ważniejsza od „szybkiego tak” jest dokładność i bezpieczeństwo całej sprawy.

Dlatego jeśli masz dokument do tłumaczenia, najlepiej po prostu go przesłać do sprawdzenia. Już po krótkim wglądzie zwykle da się ocenić, czy zlecenie można spokojnie przyjąć, czy w danej sytuacji trzeba najpierw coś doprecyzować.

Inne wpisy

Tłumacz Przysięgły Języka Niemieckiego

ul. Ignacego Chrzanowskiego 5/9a,

41-902 Bytom

Tel. +48 511 737 365,
e-mail: biuro@tlumacz-bytom.pl

Social Media: