Wokół tłumaczeń przysięgłych nadal krąży sporo niepotrzebnych mitów. Jednym z najczęstszych jest przekonanie, że bez papierowego oryginału dokumentu tłumacz nic nie zrobi. W praktyce wygląda to inaczej. Dziś wiele spraw załatwia się zdalnie, klienci przesyłają dokumenty mailowo, a samo tłumaczenie przysięgłe języka niemieckiego bardzo często powstaje na podstawie skanu albo wyraźnego zdjęcia. Nie oznacza to jednak, że oryginał nie ma żadnego znaczenia. Ma, ale nie zawsze jest konieczny już na samym początku.
Tłumaczenie przysięgłe a skan dokumentu
W codziennej pracy tłumacza przysięgłego skany i zdjęcia są czymś zupełnie normalnym. Jeśli dokument jest czytelny, kompletny i nie budzi wątpliwości, nie ma przeszkód, żeby na jego podstawie przygotować tłumaczenie. To wygodne rozwiązanie dla klienta, bo pozwala załatwić sprawę szybko, bez przyjazdu i bez tracenia czasu na dostarczanie papierów osobiście. W wielu przypadkach właśnie tak wygląda cały proces – klient przesyła dokument do wyceny, potem do tłumaczenia, a dopiero później ustalane są szczegóły odbioru.
Warto jednak pamiętać, że tłumacz przysięgły nie „udaje”, że widział oryginał, jeśli pracuje na kopii. To, z jakiej formy dokumentu wykonano tłumaczenie, ma znaczenie i znajduje odzwierciedlenie w jego treści. Dlatego skan nie jest problemem samym w sobie. Problemem może być dopiero słaba jakość skanu, niewidoczne fragmenty albo sytuacja, w której dokument został sfotografowany tak, że części danych zwyczajnie nie da się bezpiecznie odczytać.
Kiedy oryginał dokumentu naprawdę ma znaczenie?
Są sytuacje, w których oryginał staje się ważniejszy. Najczęściej wtedy, gdy dokument zawiera pieczęcie, odręczne dopiski, niewyraźne podpisy albo inne elementy, których nie da się dobrze ocenić na zdjęciu. W takich przypadkach chodzi nie o sztywną formalność, ale o bezpieczeństwo całego tłumaczenia. Tłumacz przysięgły odpowiada za poprawność przekładu, więc jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości co do treści lub formy dokumentu, naturalne jest, że będzie chciał zobaczyć lepszy skan albo właśnie oryginał.
Zdarza się też, że sam klient nie ma pewności, czy przesłał wszystko. Brakuje drugiej strony, fragment dokumentu jest ucięty, a czasem ktoś wysyła jedno zdjęcie, choć dokument składa się z kilku części. W takich sytuacjach temat oryginału wraca nie dlatego, że „tak trzeba”, tylko dlatego, że tłumaczenie musi być wykonane rzetelnie. Lepiej zatrzymać się na chwilę i doprecyzować dokument, niż później poprawiać błędy w nazwiskach, datach, numerach albo treści urzędowej.
Czy urząd wymaga tłumaczenia z oryginału
To zależy od konkretnej sprawy i konkretnej instytucji, ale w praktyce bardzo wiele tłumaczeń przysięgłych powstaje dziś na podstawie skanów. Dla klienta ważniejsze od samego pytania o oryginał jest więc to, czy dokument został dobrze przygotowany do tłumaczenia. Czy jest kompletny, czytelny i czy wszystkie dane są widoczne. Jeśli tak, w wielu przypadkach nie ma potrzeby robić z tego dodatkowego problemu.
Najwięcej komplikacji nie wynika wcale z braku papierowego oryginału, tylko z bylejako przygotowanych materiałów. Rozmazane zdjęcie zrobione w półmroku, dokument ucięty na krawędzi albo plik, w którym nie widać pieczęci, potrafią wydłużyć cały proces bardziej niż brak osobistej wizyty. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy trzeba od razu przywozić dokument, lepiej najpierw po prostu go przesłać. Po sprawdzeniu od razu wiadomo, czy skan wystarczy, czy w tej konkretnej sprawie lepiej jednak oprzeć się na oryginale.
Jak to wygląda w praktyce przy tłumaczeniach z niemieckiego
W mojej pracy jako tłumacza przysięgłego języka niemieckiego w Bytomiu wiele zleceń zaczyna się właśnie od skanu albo zdjęcia. Dotyczy to zarówno dokumentów samochodowych, jak i aktów, zaświadczeń, umów czy pism urzędowych. Jeśli materiał jest dobrej jakości, tłumaczenie można przygotować sprawnie i bez zbędnego przeciągania całej sprawy. A jeśli pojawia się jakakolwiek wątpliwość, od razu można to wychwycić i ustalić, czy potrzebny będzie lepszy plik albo okazanie oryginału.
Najrozsądniejsze podejście jest więc proste. Nie zakładać od razu, że bez oryginału nic się nie da zrobić, ale też nie traktować każdego zdjęcia dokumentu jak materiału idealnego. Najpierw warto sprawdzić, co dokładnie masz i w jakiej jakości. To zwykle wystarcza, żeby od razu ocenić, jaka forma będzie odpowiednia i jak najlepiej poprowadzić całe tłumaczenie.